top of page

Praca domowa w szkole?

22 sie
4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 30 sie


Czy prace domowe są potrzebne? To chyba źle postawione pytanie.


Dzieciom potrzebna jest nie tyle praca domowa, ile praca własna – czas, w którym samodzielnie przypominają sobie materiał, rozwiązują zadania, sprawdzają, co już potrafią, a czego jeszcze nie rozumieją. Taka praca wcale nie musi odbywać się późnym wieczorem, przy kuchennym stole i z rodzicem w roli drugiego nauczyciela.

W Szkole z Pasją znajdujemy na nią miejsce w szkolnym planie.



Nie każda praca domowa ma sens

Prace domowe od lat dzielą rodziców i nauczycieli. Jedni widzą w nich konieczny element nauki, inni – niepotrzebne obciążenie dziecka i całej rodziny.

Obie strony mogą mieć rację, bo wszystko zależy od tego, co nazywamy pracą domową.

Można zadać dziecku pięć stron jednakowych ćwiczeń, kazać przepisać notatkę albo dokończyć w domu to, na co zabrakło czasu podczas lekcji. Taka praca często rzeczywiście niewiele wnosi. Zajmuje czas, wywołuje konflikty i bywa wykonywana przy dużej pomocy rodziców.

Nie oznacza to jednak, że należy całkowicie zrezygnować z samodzielnego utrwalania wiedzy.


Od 2024 roku w publicznych szkołach podstawowych prace domowe zostały mocno ograniczone. W klasach I–III nie zadaje się pisemnych i praktycznych prac do wykonania w czasie wolnym, poza ćwiczeniami usprawniającymi motorykę małą. W klasach IV–VIII zadania mogą być zadawane, ale są nieobowiązkowe i nieoceniane. Samo Ministerstwo Edukacji zaznaczyło jednak, że przepisy nie oznaczają rezygnacji z czytania, nauki słówek, powtarzania materiału czy przygotowywania się do sprawdzianów. MEN – zasady dotyczące prac domowych.


Lekcja to dopiero początek

Podczas lekcji dziecko może mieć wrażenie, że wszystko rozumie. Nauczyciel tłumaczy, pokazuje kolejne kroki, zadaje pomocnicze pytania i natychmiast poprawia błąd. Dopiero później okazuje się, czy uczeń naprawdę potrafi wykonać podobne zadanie samodzielnie.

To różnica między:

„Rozumiem, kiedy ktoś mi tłumaczy”

a:

„Potrafię zrobić to sam”.

Jednorazowe zetknięcie z materiałem zwykle nie wystarcza. Opisywana przez Ebbinghausa krzywa zapominania pokazuje, że nieużywana wiedza szybko nam umyka. Nie warto przywiązywać się do popularnych internetowych wykresów informujących, jaki dokładnie procent wiadomości zapominamy po godzinie lub po jednym dniu. Sam mechanizm jest jednak dobrze znany: jeśli nie wracamy do materiału, stopniowo o nim zapominamy.

Duża metaanaliza obejmująca setki eksperymentów wykazała, że nauka rozłożona w czasie daje lepsze efekty niż próba opanowania wszystkiego podczas jednego długiego spotkania z materiałem. Cepeda i współautorzy, 2006.

Ważny jest również sposób powtarzania. Samo ponowne przeczytanie zeszytu często daje tylko złudzenie znajomości tematu. Skuteczniejsze jest samodzielne odpowiadanie na pytania, rozwiązywanie zadań oraz próba przypomnienia sobie wiadomości bez zaglądania do notatek. Praktyczne sprawdzanie swojej wiedzy i powtórki rozłożone w czasie należą do najlepiej potwierdzonych metod uczenia się. Dunlosky i współautorzy, 2013.


Samodzielności też trzeba się nauczyć

Praca własna służy nie tylko utrwalaniu tabliczki mnożenia, zasad ortografii czy słówek z języka obcego. Uczy także:

  • zaplanowania kolejności zadań,

  • rozpoczęcia pracy bez ciągłego ponaglania,

  • skupienia uwagi,

  • poradzenia sobie z chwilową trudnością,

  • zauważenia własnego błędu,

  • sprawdzenia i poprawienia wykonanej pracy,

  • poproszenia o konkretną pomoc,

  • doprowadzenia zadania do końca.


Dziecko nie rodzi się z umiejętnością organizowania nauki. Nie zdobywa jej również automatycznie wraz z kolejnymi urodzinami.

Badania pokazują, że już w szkole podstawowej dziecko może nauczyć się planować i kontrolować własną naukę, ale potrzebuje do tego regularnego ćwiczenia, odpowiednich sposobów działania i mądrego wsparcia dorosłego. Dignath i Büttner, 2008.


Nie można nauczyć się samodzielności wyłącznie przez słuchanie, jak ktoś o niej opowiada. Trzeba dostać własne zadanie, własny czas i własną odpowiedzialność.


Praca domowa po naszemu

W Szkole z Pasją mamy w planie czas na pracę własną i „odrabianki”.

Podczas pracy własnej uczniowie wracają do poznanego materiału, czytają, piszą, liczą, przypominają sobie wiadomości, przygotowują się do kolejnych zajęć i uczą się organizować własną naukę.

„Odrabianki” są czasem na wykonanie lub dokończenie konkretnych zadań. Uczeń może uzyskać pomoc i informację zwrotną, ale nauczyciel nie wykonuje pracy za niego. Może wyjaśnić trudność, zadać pomocnicze pytanie albo podpowiedzieć, od czego zacząć. Odpowiedzialność za wykonanie zadania nadal należy do dziecka.


Najprościej można więc powiedzieć:

praca domowa po naszemu = praca własna + odrabianki

Z tą ważną różnicą, że znajdujemy na nie czas w szkole.


Dlaczego uważamy, że to dobre rozwiązanie?

Nie wybieramy między dwiema skrajnościami: stertą zadań przynoszonych do domu a całkowitą rezygnacją z samodzielnej pracy.

Dziecko nie zostaje wieczorem samo z niezrozumiałym poleceniem. Rodzic nie musi zamieniać się w nauczyciela, kontrolera i korepetytora. Jednocześnie uczeń nadal ćwiczy systematyczność, odpowiedzialność i samodzielne uczenie się.

Nauczyciel może obserwować nie tylko końcowy wynik, lecz także sposób pracy dziecka. Widzi, czy uczeń potrafi zacząć, jak reaguje na trudność, kiedy prosi o pomoc i czy umie samodzielnie znaleźć oraz poprawić błąd. Dzięki temu może udzielić znacznie lepszej informacji zwrotnej niż zwykłe postawienie znaku przy gotowym zadaniu.

To nie jest zmiana nazwy pracy domowej. To przemyślany sposób organizowania nauki.


Nie bronimy sterty zadań

Raport Instytutu Badań Edukacyjnych pokazał, że po ograniczeniu prac domowych dzieci zyskały więcej czasu na odpoczynek, zabawę i aktywność fizyczną. Jednocześnie ponad dwie trzecie nauczycieli zauważyło osłabienie motywacji i samodzielności uczniów, a wielu przyznało, że rzadziej sprawdza zadawane prace i udziela informacji zwrotnej. IBE – raport o pierwszych efektach zmian.

Nie wynika z tego, że należy wrócić do dawnych praktyk. Wynika natomiast, że samo wykreślenie pracy domowej nie rozwiązuje problemu uczenia się, a nawet może być przyczyną coraz gorszych wyników w nauce.

Potrzebna jest trzecia droga: mniej przypadkowych zadań, więcej dobrze zaplanowanej pracy własnej.

Praca domowa w szkole? Tak.

Bo szkoła powinna nie tylko przekazywać wiedzę, ale również znaleźć czas i stworzyć warunki, w których dziecko nauczy się pracować samodzielnie. Nauczyciel może być obok, lecz nie może nauczyć się za ucznia.


Nie bronimy sterty zadań. Bronimy samodzielności.

autor: A.K. *Obrazy zostały wymyślone przez człowieka, ale wygenerowane przez SI

Komentarze


bottom of page